O mnie

Kilka słów…

30 lat w dziennikarskim i prezenterskim fachu. Wszystkie możliwe szczeble, od reportera biegającego po mieście (tam, gdzie starszym kolegom się nie chciało) aż po dyrektora programowego stacji radiowej. Tysiące godzin spędzonych przed mikrofonem. Drugie tyle z kartką i piórem lub klawiaturą.

A dzisiaj? Szczęśliwy człowiek w sile wieku, z nieskromnym przekonaniem, że coś ciekawego w życiu przeżył i odcisnął jakiś swój maleńki ślad na otaczającym go świecie. Z własnej, nieprzymuszonej woli odpuściłem sobie udział w wyścigu szczurów. Doszedłem do tego etapu, gdy człowiek sobie uświadamia, że praca nie jest ważniejsza od spokoju i ciszy we własnym domu, z najbliższymi. Wystarczy tylko zredukować nadmierne wymagania wobec życia…

Gdzieś, kiedyś usłyszałem takie zdanie, że „podobno nie da się przestać być dziennikarzem”. Jest w tym sporo prawdy, ale mam już ten komfort, że mogę oceniać i komentować rzeczywistość zupełnie prywatnie. W dzisiejszej dobie podziału mediów na „nasze” i „wrogie” jest to wartość nie do przecenienia.

Kilku znajomych z dawnych lat stwierdziło ostatnio z niejakim zdziwieniem, że moje poglądy uległy znacznej radykalizacji. To prawda, mogę sobie pozwolić na porzucenie poprawności politycznej i coraz mniej mnie „rusza” niechęć niektórych przedstawicieli tzw. elit. Nie wynika to z mojego uwielbienia i akceptacji dla wszelkich poczynań obecnej ekipy. Za to na pewno wynika z głębokiego rozczarowania tymi, z którymi wiązałem niegdyś tak wielkie nadzieje na stworzenie nowoczesnego, silnego Państwa. Skończyło się na tym, że normalny człowiek (a wciąż do takich sam siebie zaliczam) musi odczuwać moralny sprzeciw.

Czy moje (jak wspomniałem) 30-letnie doświadczenie zawodowe „w mowie i w piśmie” może się jeszcze na coś komuś przydać? O tym trochę więcej, ale też krótko – w zakładce „Moja oferta”…

Zapraszam

Krzysztof Kosiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *